Problemy z inflacją

W jednym z pierwszych wpisów „znęcałem” się nad Radą Polityki Pieniężnej i jej iluzoryczną walką z inflacją. Jednak ostatnio czytając wpis na innym blogu na temat wielkiego oszustwa, jakim jest wskaźnik CPI (Consumer Prices Index – czyli wskaźnik inflacji), doszedłem do wniosku, że jest to temat zasługujący na osobny wpis. Czym bowiem jest inflacja i co mierzy CPI?

Inflacja oznacza wzrost cen produktów i usług w czasie. Najpierw trzeba więc sprawdzić co zostało wyprodukowane, sprawdzić ceny i zsumować wartość wszystkich tych wyprodukowanych dóbr i usług w czasie t0, a następnie powtórzyć tę operację w czasie t1 czyli np. po roku. Wtedy otrzymujemy średni wzrost cen w ciągu roku - wskaźnik inflacji. Średni, bo część produktów lub usług mogła potanieć, a ceny innych też nie rosły równomiernie.
Pojawia się więc pytanie 1 – których cen?
Wszystkich produktów/usług? Krajowych? Zagranicznych? Produkcyjnych? Konsumpcyjnych? Detalicznych? Hurtowych? Uwzględniając podatki czy nie?
Myślicie, że to nie ma większego znaczenia, albo matematycy dali sobie już dawno z tym radę, skoro w mediach podają tylko jeden wskaźnik inflacji? Otóż NIE.



Oto lista publikowanych przez GUS i Narodowy Bank Polski wskaźników inflacji:
1. Inflacja CPI (ogólny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych)
2. Inflacja HICP (zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych)
3. Inflacja bazowa
a. inflacja po wyłączeniu cen administrowanych,
b. inflacja po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych,
c. inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii,
d. 15% średnia obcięta
4. Wskaźniki cen produkcji sprzedanej przemysłu
5. Wskaźniki cen produkcji budowlano-montażowej
6. Wskaźniki cen transakcyjnych eksportu
7. Wskaźniki cen transakcyjnych importu
8. Wskaźniki cen globalnej produkcji rolniczej
9. Deflator PKB

A tak wygląda część z nich na wykresach:



Niektórzy uważają wręcz, że miarą inflacji jest ilość pieniądza w obiegu, ale z tą bzdurą rozprawiłem się już w pierwszym wpisie na blogu (jeśli dalej niejasne, dajcie znać w komentarzach).

Teraz kolej na pytanie 2 – których produktów?
Każda gospodarka jest strukturą bardzo dynamiczną. Dzięki innowacjom pojawiają się nowe produkty i usługi, a stare zaś znikają. Internet, smartfony, żarówki LED, serwisy streamingowe takie jak Spotify, Netflix – istnieją kilka, kilkanaście lat (Internet akurat obchodził 25 lecie istnienia w Polsce). Jak sprawdzić wzrost cen dóbr, których wcześniej nie było bądź nie ma teraz? Np. wkład sektora usług internetowych w amerykańskie PKB wynosi przeszło 6%. Co wskaźnik inflacji w takiej sytuacji mówi o sytuacji gospodarczej tego kraju w porównaniu z 1980 rokiem? Jak porównać inflację w USA i np. w Nigerii?

No właśnie. Sytuacji gospodarczej danego kraju. Wróćmy na chwilę do definicji inflacji i przeanalizujmy ją z makroekonomicznego punktu widzenia. Przede wszystkim jest ona miarą pieniężną. Wartość pieniądza określa to, co za niego można kupić. Jeśli za dany pieniądz nic nie można kupić, to nie ma on żadnej wartości (np. za polskie monety sprzed denominacji, albo za marki wschodnioniemieckie). Oznacza to, że wartość pieniądza w danym kraju pochodzi od wielkości produkcji tego kraju. Wynika z tego, że na inflację nie mają wpływu ceny importowanych dóbr konsumpcyjnych! Również podatki, choć wpływają na cenę końcową, to nie oznaczają zmiany produkcji więc też nie mają wpływu na inflację!

W efekcie może wystąpić podwyżka cen bez inflacji w momencie, gdy wzrosną podatki przy braku zmian gospodarczych, jak i inflacja pomimo braku podwyżki cen gdy postęp technologiczny doprowadził do obniżenia kosztów produkcji.

To, co napisałem dość mocno kłóci się z powszechnym rozumieniem inflacji. Dzieje się tak dlatego, że powszechnie mylimy je z pojęciem siły nabywczej (naszych dochodów). W koszyku naszych zakupów często dość istotną rolę odgrywają zaś produkty importowane, żywność i produkty o cenach regulowanych (prąd, gaz, czynsz).

Przyszedł czas na to, aby szerzej wyjaśnić czym właściwie jest najczęściej używany wskaźnik CPI (wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych pot. inflacja)

Obliczany jest w oparciu o wyniki:
- badania cen towarów i usług konsumpcyjnych na rynku detalicznym,
- badania budżetów gospodarstw domowych, dostarczającego danych o przeciętnych wydatkach na towary i usługi konsumpcyjne; dane te wykorzystywane są do opracowania systemu wag.

GUS dokonuje COROCZNEJ zmiany systemu wag, zgodnie ze strukturą wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych: dla CPI - z roku poprzedzającego rok badany, a dla HICP – z roku poprzedzającego o dwa lata rok badany.
Szeroki opis metodologii kalkulacji CPI znajdziecie tutaj.

Z takim sposobem obliczania współczynnika CPI wiążą się następujące problemy:
• Gdy ceny niektórych towarów i usług rosną szybciej niż innych, konsumenci zmieniają swoją strukturę zakupów, np. zamiast piwa kupują wino.
• Mogą się też pojawiać nowe dobra i usługi, które z opóźnieniem znajdą się w koszyku statystycznym.
Różne grupy społeczne mają różne struktury wydatków.

Wszystko to sugeruje, że CPI przeszacowuje odczuwaną faktycznie inflację. Co więcej, ponieważ dotyczy przeciętnego koszyka dóbr, to nie jest prawdziwy dla poszczególnych osób lub gospodarstw domowych. Żeby sprawdzić zmianę indywidualnej „inflacji” należałoby zbierać wszystkie rachunki i co pewien czas, np. corocznie, robić podsumowanie jak zmieniły się ceny własnego koszyka dóbr. Na szczęście koszyk ten będzie się raczej zmieniał w niewielkim stopniu.
Ciekawą analizę skutków zmian wag w CPI znajdziecie tutaj.

Na koniec zagadka (odpowiedzi proszę udzielać w komentarzach):

Załóżmy, że gospodarka wytwarza tylko dwa dobra: jabłka i gruszki. W roku t0 wyprodukowano 5 kg jabłek i 10 kg gruszek w cenie 1 zł zł/kg jabłek i 4 zł/kg gruszek. W roku t1 urosło 10 kg jabłek i 5 kg gruszek, jabłka kosztowały 2 zł/kg a gruszki 3zł/kg. Przedstawia to poniższa tabela



Pytanie brzmi: wystąpiła inflacja czy deflacja?
Trwa ładowanie komentarzy...